Home

  • o. Welerian Duchanin

    Czechow jest autorem niesamowitego opowiadania – „Nieszczęście”. Jest to pozycja klasyfikowana zazwyczaj jako humorystyczne opowiadanie. Jednak zabawnych elementów jest tam niewiele. Pojawia się tam natomiast pewna zadziwiająca myśl, którą warto przypomnieć, ponieważ w pewnym sensie jest to opowiadanie o każdym z nas.

    Pewien tokarz wiezie do lekarza swoją żonę. Wokół leży mnóstwo śniegu, koń ledwo daje radę. A tokarz smaga go po grzbiecie i rozmyśla, jak to przyjmie go lekarz i jak postawi na nogi jego żonę. Przy tym mówi do siebie na głos, jak to obieca lekarzowi wytoczyć papierośnicę z karelskiej brzozy, i jeszcze kule do gry w krykieta, i jeszcze kręgle – co najmniej takie same jak zagraniczne.

    Rozmyśla tak na głos, aby zagłuszyć dręczące go uczucie. Nieszczęście dopadło go znienacka. Z żoną przeżył 40 lat. Wspomina tokarz, jak żył z żoną przez te lata w pijackim zamroczeniu, a teraz w duszy pojawił się straszny ból. I prosi on małżonkę, żeby nie mówiła lekarzowi, że bił ją kiedykolwiek; zapewnia ją, że bił jej już nie będzie, i że mu jej teraz żal i i że to dla niej się stara. Jednak jego żona milczy, nie odpowiada, a śnieg na jej twarzy jakoś nie chce topnieć. I gdy tokarz zrozumiał, że jego żona zmarła, gorzko zapłakał. Ponieważ tak naprawdę nie zdążył z nią pożyć, nie zdążył jej pocieszyć, pożałować, okazać swej miłości – 40 lat minęło jak we mgle.

    Zamyślił się tokarz. „Gdyby tak móc zacząć życie od nowa …”. Wówczas opiekował by się tą, którą kiedyś tak bardzo kochał. 40 lat minęło jak jeden dzień. Wspominając swoje życie, jak zagubił wszystko swoim pijaństwem, próżniactwem, bójkami, tokarz nie zauważył, jak nadszedł zmierzch. Zupełnie się zapomniał. Ocknął się w dużym pokoju z pomalowanymi ścianami. Widzi lekarza, do którego jechał, chce podskoczyć i się ukłonić, ale jakoś nie może ruszyć ani ręką, ani nogą. Wszystko odmroził. Trzeba będzie amputować. „No, już dobrze… Czemu płaczesz? – mówi do niego lekarz. – Zdążyłeś już pożyć, i Bogu chwała! Pewnie już z sześć dziesiątek masz za sobą!” I co tokarz może na to odpowiedzieć: „Przecież to nieszczęście! Wybaczcie nieszczęsnemu! Jeszcze by tak pożyć z pięć-sześć lat… Jak na tym  świecie wszystko szybko mija!” Czechow kończy opowiadanie tak: „Lekarz macha ręką i wychodzi z sali. Tokarzowi koniec!”

    Dlaczego wszystko tak właśnie wygląda? A dlatego, że my wszyscy tak żyjemy. W taki właśnie sposób kończymy swoje życie, to znaczy z niczym, w poczuciu pustki, utraciwszy czas na nic nie znaczące rzeczy lub na grzech. Życie dosłownie przepływa nam przez palce.

    Czy życie to rzeczywiście dochodzenie swoich racji, kłótnie, niecenzuralne słowa, plotki? Czy życie to cudzołóstwo i oszukiwanie innych? Czy życie to nieustanne niezadowolenie i niekończące się dyskusje na temat relacji w związku? Czy życie to „wszystko dla mnie, a inny człowiek to tylko środek do mojego sukcesu”? Dodam jeszcze, że życie to nie ciągły pośpiech i zwariowana pogoń za mirażami tego świata. Życiem również nie jest nieustanny strach przed przyszłością, nasze wyobrażenia, iluzje i trwoga, zapominanie o tych, których Bóg postawił dziś obok nas.

    Jeśli nasza miłość rozbłysnęła jasnym płomieniem fajerwerków, rozjaśniła mroki życia – i naraz zagasła, pozostawiając tylko przykrą woń dymu i tenże mrok – wówczas nie posiada ona żadnej wartości. Ponieważ gdy podaruje się drugiemu człowiekowi to, co go ogromnie uraduje, a następnie zabierze mu się to w cyniczny sposób, zakrawa to na czyste naigrywanie się z niego i nic więcej.

    Lata mijają jak błyskawica, i serce reaguje na swą własną pustkę poczuciem rozgoryczenia. Pustka i zgorzkniałość są nierozłączne. Oczywiście nie chodzi o pustkę w portfelu, ale o pustkę w duszy. Jeśli tkamy nasze życie używając nadgniłej nici, wówczas tkanina ta – nasze życie – rozpadnie się bezpowrotnie. I dla nikogo nie stanie się źródłem radości. A jeśli nie jesteś dla nikogo źródłem radości, to jak możesz mieć radość w sobie?

    Podarować bliźniemu radość w porę, i w porę kochać bliźniego – to właśnie jest życie. Ciepło płynące prosto z serca i radość szczerych objęć, dobre słowo, gotowość do pomocy, czułość, wrażliwość – czy właśnie nie po warto żyć? Płomień miłości, niosący ciepło naszego serca najbliższym, rozgrzeje również i innych, rozgrzeje wszędzie, gdzie by taki kochający człowiek się nie znajdował, gdzie by się nie trudził, chodził czy spotykał się z innymi, ponieważ jest on źródłem ciepła i w każdej sytuacji ogrzewa innych.

    Pomyśl o dobrym, czystym, może nawet trochę naiwnym spojrzeniu twego dziecka – zasługuje ono przecież na to, by z nim pobyć, by spędzić z nim czas. Zasługuje na więcej niż plotki w towarzystwie, iluzje kontaktu internetowego, rozpływanie się w obrazach telewizyjnych czy niekończącą się gadaninę przez telefon.

    Jakaż zdumiewająca prawda nam się tutaj objawia – otóż uważność serca i czas poświęcony na daną czynność są ze sobą bezpośrednio związane. To, do czego garnie się twoje serce, jest wyznacznikiem tego, na co poświęcasz swój czas. Załóżmy, że serce pragnie Boga – wtedy i czas na modlitwę się znajdzie. A jeśli nie ma w sercu pragnienia kontaktu z Bogiem, wówczas nie będzie również czasu na rozmowę z Nim. Jeśli nie ma w sercu chęci kontaktu z rodziną, wtedy i czas na to się nie pojawi. I tak jest ze wszystkim. Zadziwiające: alkoholicy, narkomani i inni, wszyscy ci, którzy poddani są silnym uzależnieniom (namiętnościom – prawosł. tłum.), zawsze znajdują czas na swoje zgubne przywiązanie. Zawsze znajdzie się czas, towarzystwo, kontakt z ludźmi oddającymi się owemu uzależnieniu.

    „Albowiem gdzie skarb wasz, tam i serce wasze.” (Łk 12,34)

    A gdzie jest nasze serce? To znów można określić za pomocą czasu, który serce poświęca na daną czynność. I każdy może w bardzo prosty sposób określić, gdzie w danym momencie znajduje się jego serce – w grząskich bagnach internetowych pokus, w wymianie sms-ów i pustym kontaktowaniu się nie wiadomo z kim i nie wiadomo w jakim celu – czy też w tym, co zostało dane ci przez Boga: w rodzinie, w twoim powołaniu, w pożytecznym dobrym działaniu. Jeśli spotkałeś kogoś i pokochałeś – ceń ten czas, twórz, a nie niszcz. Bowiem jeśli nie podtrzymasz żaru ogniska miłości, wówczas ono zagaśnie. A wypalone ognisko nie nadaje się do niczego. Miłość podtrzymuje się wzajemną uwagą.

    Jeśli zostałeś postawiony na jakimś miejscu, aby się trudzić – jest to właśnie to miejsce, w którym twoim powołaniem jest czynienie dobra, zbawianie swojej duszy, odpowiedzialne wypełnianie tego, co zostało ci powierzone. Jeśli będziemy poddawać się zniechęceniu, próżnować, czy też marzyć o czymś innym, to znaczy że straciliśmy czas. A my wciąż czekamy i czekamy, i myślimy, że później nastąpi odpowiedni czas, i właśnie wówczas pokażemy, na co nas stać.

    Dlaczego, duszo moja, śpisz do tej pory? Na co trwonisz swe siły? Pamiętaj: na co poświęca się czas, temu poświęcone jest życie. A czas poświęca się na to, do czego przykuta jest nasza uwaga. Czyli do tego, co jest skarbem dla naszego serca.

    Przyjrzyj się swoim myślom, czym są one zajęte w tej konkretnej chwili? Czemu są poświęcone? Do czego dąży twe serce? W tym właśnie zawiera się albo twoja zguba albo pragnienie zbawienia. Sąd nie nastąpi potem. Sąd odbywa się w tej chwili – w zależności od tego, czemu w danym momencie się poświęcamy. Istota życia duchowego sprowadza się do tego, aby nie tracić chwili obecnej dla zbawienia. Jaki jesteś w swym myślach, pragnieniach, zamierzeniach w chwili teraźniejszej, taki jesteś naprawdę. I nie próbuj nawet myśleć w ten sposób, że „teraz to jeszcze jakoś ujdzie, a później się postaram”. Nie, to oszukiwanie samego siebie! Teraz, w tej oto chwili być wiernym Bogu, chronić czystość duszy, wykorzeniać w sobie zło i postępować według zasady miłości do bliźnich – oto czym jest życie chrześcijańskie.

    Czas działa zarówno na naszą korzyść, jak i na niekorzyść. Działa na naszą niekorzyść, ponieważ zewnętrzne okoliczności występują zawsze przeciwko nam, ponadto przeszkadzają nam od wewnątrz nasze lenistwo, niechęć do podejmowania działań. Działa na naszą korzyść, ponieważ – i na tym zasadza się duchowy trud – właśnie w tej konkretnie chwili mamy możliwość podjęcia walki duchowej, dążenia do zbawienia, wyzwolenia. Gdy mija oddany nam do dyspozycji tutaj na ziemi czas, wówczas następuje duchowe podsumowanie, w szczególności pod kątem tego, czemu się poświęciłem, na co poświęciłem swój czas? To tak jak gdybyś otrzymał, powiedzmy, 40 minut na nagranie, natomiast ty nagrałbyś na płycie takie rzeczy, których sam się wstydzisz i na które z bólem patrzysz. Stracony czas jasno pokazuje, czemu się poświęciłeś, i w sensie pozytywnym, i negatywnym. Czemu poświęciłeś siebie, tym właśnie teraz jesteś, i to razem z tobą przejdzie w wieczność.

    Dziś zatem kochaj, dziś spędzaj czas z dziećmi, dziś uczyń coś dobrego, dziś i tylko dziś idź do Boga. Odkładając na później, tracimy realne życie. Snując marzenia o przyszłości, tracimy teraźniejszość.

    I jeszcze jeden mały sekret. Aby żyć, należy przestać się spieszyć. Pośpiech niszczy chwilę obecną, dusza poddaje się trwodze, i czas znów ucieka bezpowrotnie. Zdążysz zrobić to, co jest potrzebne. Pozostałe sprawy – to już jak Bóg zechce i pokieruje. Prawdziwą radość można znaleźć w każdej teraźniejszej chwili i w każdym momencie dostępne jest dotknięcie wieczności, jeśli dusza jest całym sercem otwarta na Boga.

    Bóg da nam to, co jest nam potrzebne. Nie poddawaj się przeżywaniu w myślach tego, co będzie jutro, żyj dniem dzisiejszym. Ciesz się z tego, co jest, i nie zamęczaj się z powodu tego, czego nie masz. Bóg daje ci dokładnie to, czego potrzebujesz. A jeśli dałby ci więcej, niż potrzebujesz, wówczas stałbyś się gorszy, niż jesteś teraz.

    Już słyszę, jak wystukują na klawiaturze zbulwersowani komentatorzy: „Jak to mamy nie myśleć o przyszłości? Ile jeszcze jest do zrobienia! Trzeba budować, dbać o to, co zbudowaliśmy, działać!” Jednak inni komentatorzy, już nie tak zasadniczy, odpowiedzą im: „Myśl o przyszłości, ale nie zatrać się w niej! W końcu żyjesz teraz. Ucz się wnosić do swego życia radość.”

    Kto się nauczył wierzyć Bogu dziś, ten zrozumiał słowa Ewangelii: „Dlatego nie troszczcie się

    o jutro, bowiem jutro samo będzie się troskać o swe potrzeby. Dosyć ma dzień swojego utrapienia.” (Mt 6,43). „(…); albowiem Ojciec wasz Niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane.” (Mt 6,32-33). Nie zatracajcie się w strachu o jutro, ponieważ życie zostało wam dane dziś, a co ponadto – to jak już Bóg zechce i pokieruje.

    Kto wierzy Bogu, ten otrzymuje pokój serca. A kto posiadł Boży pokój, ten ma w sobie równowagę myśli i uczuć, pragnień i woli. A ten z kolei czuje harmonię nie tylko wewnątrz siebie, ale i na zewnątrz – we wszystkim czuje oddech Boży, obecność Władcy i Boga dającego życie. I w przyrodzie widzi odblask utraconego Raju, natomiast we własnej rodzinie, przy wszystkich naszych niemocach, czuje ten właśnie malutki, ale przytulny kącik Raju na ziemi, chłonie on miłość Miłującego Boga naszego, Któremu na Imię jest Miłość.

    Czego więc będziemy żałować? Czasu, który straciliśmy nadaremnie! I który chciałoby się znów odzyskać, co jest niestety niemożliwe.

    Żyli dla siebie – i w efekcie ich życie nie zaistniało.

    Żyli nijak – znaczy to, iż w ogóle nie żyli.

    Żyli w pustce – znaczy to, iż sami opustoszeli.

    Nie zdążymy się obejrzeć, a nie będzie już ani rodziców, ani dzieci. Rodzice odejdą z tego świata, a dzieci, już jako dorośli, opuszczą rodzinny dom. I podobnie jak ów tokarz, z goryczą będziemy wspominać przeszłość.

    „Gdyby tak móc zacząć od nowa…” – mówimy nieśmiało.

    A dlaczego od nowa? Przecież żyjesz w tej chwili! Więc teraz kochaj, czyń dobro, oczyszczaj swe serce! Gdzie jest miłość, tam nie ma nadaremnie straconego czasu.

    О чем мы пожалеем / Православие.Ru (pravoslavie.ru)

  • J 1, 29-34

    Święty Jan Chrzciciel świadczył o Chrystusie, iż jest On prawdziwie „Barankiem Bożym, Który gładzi grzechy świata”, przepowiadanym Zbawicielem, Którego wszyscy oczekiwali. Ci, którzy wówczas znajdowali się przy nim, uwierzyli. Od nich świadectwo to zostało przekazane ludowi i wszyscy zaczęli myśleć, że Ten, o którym świadczy święty Jan, nie jest zwykłym człowiekiem. Zbawiciel wskazał na to, gdy w ostatnie dni przebywania w Świątyni Jerozolimskiej zadał arcykapłanom, uczonym w Piśmie i starszym pytanie o pochodzenie chrztu Janowego – czy był on z Nieba, czy od ludzi (Mk 11,29). Oni natomiast uchylili się od odpowiedzi; ponieważ nie mogli nie widzieć, że Jan nie przyszedł sam od siebie, chrzcząc wodą. Gdyby jednak to przyznali [że chrzest Janowy jest z Nieba], wówczas zmuszeni byliby uznać i jego świadectwo, mówiące o tym, że przed nimi znajduje się Przepowiadany przez proroków, i w efekcie przyjąć Jego naukę. Tego jednak nie chcieli uczynić (…) ze względu na swoją niewiarę i zatwardziałość serca. Ich upór jednak w żadnym stopniu nie umniejsza siły świadectwa świętego Jana. Jest ono do tej pory w takim samym stopniu prawdziwe, jak w chwili gdy je głosił. I my słyszymy świętego Jana, ukazującego nam prawdziwego Zbawiciela, i tym ożywiamy swoją wiarę jako tę, która ma na swoje potwierdzenie namacalne i twarde dowody.  

    https://azbyka.ru/biblia/days/2022-01-20

  • Mt 3, 13-17

    Chrzest Władcy naszego Jezusa Chrystusa nazwano Objawieniem Bożym, ponieważ w nim objawił się On w widoczny sposób jako jedyny Prawdziwy Bóg, odbierający cześć w Świętej Trójcy: Bóg Ojciec – poprzez głos z Nieba, Bóg Syn – w ciele – poprzez chrzest, Bóg Duch Święty – poprzez zstąpienie na Chrzczonego. Tutaj również ukazała się tajemnica wzajemnych relacji osób Przenajświętszej Trójcy. Bóg Duch Święty pochodzi od Ojca i przebywa w Synu, a nie pochodzi od Niego. Ukazało się również to, iż Boży zamysł zbawienia człowieka zrealizowany został przez Boga Syna wcielonego, wraz ze współistotnym Mu Duchem Świętym, oraz Bogiem Ojcem. Objawione zostało i to, że zbawienie każdego człowieka może dokonywać się tylko poprzez Władcę naszego Jezusa Chrystusa, łaskę Ducha Świętego oraz według upodobania, woli Boga Ojca. Wszystkie tajemnice chrześcijańskie jaśnieją tutaj swą Bożą światłością i oświecają umysły i serca obchodzących z wiarą to wielkie Święto. Przybądźcie, uniesiemy się wspólnie umysłami ku górze i zagłębimy się w rozważanie tych tajemnic naszego zbawienia, śpiewając: „Gdy chrzczony byłeś, Chryste, w wodach Jordanu, objawione zostało uwielbienie Świętej Trójcy” – zbawienie dane nam po trzykroć, i nas po trzykroć zbawiające.

    https://azbyka.ru/biblia/days/2022-01-19

    https://azbyka.ru/days/2022-01-19

  • Hymn św. Nektariusza

    Mario, czysta Dziewico, Przenajświętsza Bogurodzico.
    Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Królowo, Matko Dziewicza, runo wszystkich okrywające.
    Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Wywyższona ponad Moce Niebieskie, niebiańska Światłości.
    Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Radości chórów dziewic, wyższa ponad Aniołów.
    Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Niebiańska chwalebna Mocy, i Światłości jaśniejąca bardziej od wszystkich gwiazd.
    Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Najczcigodniejsza Włodarko wszystkich Zastępów Niebieskich.
    Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Wszystkich Praojców Nadziejo, Spełnienie proroctw. Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    W podwigach (trudach) nasze Wspomożenie, Przybytku Boga Słowa. Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Radości dziewic, i matek Dobra Rado (Otrado). Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Nauczycielko czystości, Oczyszczenie naszych dusz. Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Płaszczu ochronny (Pokrowie), szerszy od obłoków, i Przystani cierpiących. Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Słabych Obrono, Nadziejo nie mających nadziei. Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Mario, Matko Chrystusa, Prawdziwego Boga. Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Lasko Aarona, Która zakwitłaś, Naczynie pełne cichej radości. Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Wszystkich sierot i wdów Pocieszenie, w nieszczęściach i troskach Wspomożenie. Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Najświętsza i bez skazy, Włodarko godna wszelkiej chwały. Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Wspomóż, aby Twój Boży Syn wejrzał na mnie i obdarzył Swym miłosierdziem. Raduj się, Oblubienico dziewicza.

    Orędowniczko zbawienia, przypadając do Ciebie, wołam: Raduj się, Oblubienico dziewicza!

  • Chcę błogosławić Boga w każdym czasie, na ustach moich zawsze Jego chwała. Dusza moja będzie się chlubiła w Bogu, niech słyszą pokorni i niech się weselą! Uwielbiajcie ze mną Boga, Imię Jego wspólnie wywyższajmy!

    Szukałem Boga, a On mnie wysłuchał i uwolnił od wszelkiej trwogi. Spójrzcie na Niego, promieniejcie radością, a oblicza wasze nie zaznają wstydu. Oto ubogi zawołał, a Bóg go usłyszał, i wybawił ze wszystkich ucisków. 

    Anioł Boży zakłada obóz warowny wokół bojących się Jego i niesie im ocalenie.

    Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest Bóg, szczęśliwy człowiek, który się do Niego ucieka.

    Bójcie się Boga, święci Jego, gdyż bogobojni nie doświadczają biedy. Możni zubożeli i zaznali głodu; a szukającym Boga żadnego dobra nie zabraknie. Pójdźcie, synowie, słuchajcie mnie; nauczę was bojaźni Bożej.

    Jakim ma być człowiek, co miłuje życie i pragnie dni, by zażywać szczęścia? Powściągnij swój język od złego, a twoje wargi od słów podstępnych! Odstąp od złego, czyń dobro; szukaj pokoju, idź za nim! 

    Wołali, a Bóg ich wysłuchał i uwolnił od wszystkich przeciwności. Oblicze Boga [zwraca się] przeciw źle czyniącym, by pamięć o nich wygładzić z ziemi. Bóg jest blisko skruszonych w sercu i wybawia utrapionych na duchu.

    Wiele nieszczęść [spada na] sprawiedliwego; lecz ze wszystkich Bóg go wybawia. Strzeże On wszystkich jego kości: ani jedna z nich nie ulegnie złamaniu.

    Zło sprowadza śmierć na przewrotnego, wrogów sprawiedliwego spotka kara. Bóg uwalnia dusze sług swoich, nie dozna kary, kto się doń ucieka.

  • Poniedziałek

    Modlitwa do św. Archanioła Michała

    O Władco i Boże, + wielki i najpotężniejszy Królu nasz Jezu Chryste + Nie mający początku ani przyczyny! + Poślij Ojcze Wszechmogący Archanioła Twego Michała na pomoc sługom Twoim (imiona) + i dla obrony naszej od wrogów widzialnych i niewidzialnych.

    O Wojewodo Archaniele Michale! + Zlej olej wesela i pokoju na sługi Twoje (imiona)!

    O Arcystrategu Michale! + Demony w proch ścierający! + Rozkaż wszystkim moim wrogom widzialnym i niewidzialnym, + prowadzącym ze mną podstępną walkę + aby stali się jak jagnięta, + skrusz ich serca i rozwiej ich zamiary jak plewę, + niech staną się jak proch na drodze przed obliczem wiatru!

    O wielki Archaniele Michale! + Tyś jest pierwszym Księciem i Arcydowódcą wszystkich Mocy Niebieskich: + Aniołów, Archaniołów i Władz, + Księstw, Zwierzchności i Tronów, + Mocy, Cherubinów i Serafinów.

    O przecudny Archaniele Michale! + Bądź moim pomocnikiem w każdej potrzebie, + w krzywdach, nieszczęściach i troskach, + na pustyni, na bezdrożach, na rzece i na morzu, + na ziemi i w powietrzu, + bądź zawsze moim portem bezpiecznym. + Wybaw mnie, wielki Archaniele Michale + od wszelkiego podstępu diabelskiego, + usłysz głos błagań grzesznego sługi Twego + przyzywającego przecudne imię Twoje: Któż jak Bóg! + Rychło przybądź na moje wołanie i bądź moim ratunkiem i wysłuchaj modlitwy mojej.

    O potężny i wielki Archaniele Michale! + Powal wszystkich moich wrogów widzialnych i niewidzialnych + mocą Życiodajnego Krzyża Chrystusowego, + przez modlitwy Przeczystej i Przebłogosławionej Włodarki naszej, + Królowej Anielskich Zastępów, + zawsze Dziewicy Maryi, + świętych Apostołów Piotra, Pawła i Jana, Andrzeja, Jakuba, Marka i Łukasza, Tomasza, Bartłomieja i Mateusza, Szymona, Judy i Jakuba i wszystkich Apostołów, + świętego Mikołaja, Miry Licyjskiej Cudotwórcy, + świętego Cypriana i świętej Justyny, + świętego Trofima, + świętego Teotempta i Teony, + świętego Antoniego Wielkiego i Onufrego Wielkiego, + świętego Andrzeja Jurodiwego, świętego Wielkiego Męczennika Nikity i Eustachego, (można tu dodać jeszcze innych Świętych) + i wszystkich świętych i przepodobnych Ojców i Matek naszych, + Hierarchów i wszystkich niebieskich Potęg i wszystkich świętych. Amen.

    O wielki Arcystrategu Boży i pogromco demonów Michale! + Zgrom i skrusz wszystkich wrogów moich widzialnych i niewidzialnych. + Błagaj Boga Wszechrzeczy + aby zbawił i zachował mnie od pokus i napadów diabelskich, + od nagłej i niespodziewanej śmierci + i zachował mnie od wszelkiego zła.

    O wielki Arcystrategu Michale! + Wspomagaj mnie we wszystkich dziełach moich, + prowadzących mnie do zbawienia mojej nędznej duszy. + Pomagaj mi teraz i zawsze + i do końca mojego życia, + a szczególnie w godzinie mojej śmieci. Amen.

    * * *

    Wtorek

    Мodlitwa do św. Archanioła Gabriela

    O wielki Arcystrategu Boży, Archaniele Gabrielu! + Tyś z Woli Bożej zwiastował Przeczystej Dziewicy Maryi + niepokalane poczęcie Syna Bożego w Jej Przeczystym łonie, + tak i mnie grzesznemu zwiastować racz Dobrą Nowinę o życiu wiecznym w Chrystusie. + Ubłagaj Boga Miłosiernego za grzeszną moją duszę, + by zbawił ją Bóg i przebaczył jej wszystkie grzechy dobrowolne i mimowolne + i zachował ją od męki wiecznej i ognia piekielnego, + przez Twoje ofiarne wstawiennictwo i święte modlitwy.

    Spraw, abym stał się godnym Królestwa Niebieskiego w radości Wszystkich Świętych. + Prowadź mnie do Królestwa Niebieskiego na wieki wieków. Amen.

    * * *

    Środa

    Мodlitwa do św. Archanioła Rafaela

    О wielki Arcystrategu Boży, Archaniele Rafaelu! + Tyś jest Bożym Przewodnikiem na drogach ludzkich + i lekarzem uzdrawiającym nasze boleści! + Ulecz Boski lekarzu cielesne i duchowe moje rany! + Prowadź mnie wąską drogą do zbawienia, + a po mojej śmierci cielesnej przeprowadź mnie + przez budzące grozę i bezduszne powietrzne mytarstwa + i zaprowadź do Tronu Majestatu Bożego, + by nie zatrzymały mnie ohydne demony za bezmiar grzechów moich.

    O Archaniele Rafaelu! + Ubłagaj Wszechmogącego Boga, aby zbawił mnie od przepaści piekielnych + i wyrwał z diabelskiej mocy. + Spraw abym stał się godnym Królestwa Niebieskiego + w radości Wszystkich Świętych na wieki wieków. Amen.

    * * *

    Czwartek

    Мodlitwa do św. Archanioła Uriela

    O wielki Arcystrategu Boży Urielu! + Ty przenikasz i uświęcasz Boskim ogniem wszystkich wierzących w Przenajświętszą Trójcę. + Oświeć mnie zamroczonego licznymi grzechami moimi. + Oświeć rozum mój, wolę i serce + i pobudź mnie do oddawania czci i uwielbienia Przenajświętszej Trójcy: + Ojca, Syna i Przenajświętszego Ducha. + Ubłagaj głębię Miłosierdzia Bożego za grzeszną duszę moją, + aby wybawił mnie Bóg od wszelkiej nędzy i nieszczęścia, od niewiary, herezji i apostazji. + Niech zbawi mnie Jego łaska przez Twoje modlitwy, Archaniele Urielu, + Boży Ogniu, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

    * * *

    Piątek

    Моdlitwa do św. Archanioła Seatiela

    O wielki Arcystrategu Boży Seatielu! + Ty przynosisz modlitwy Świętych Bożych z całej ziemi przed Tron Majestatu Bożego na wysokościach. + Błagaj Jego niezgłębione Miłosierdzie za grzeszną duszę moją. + Niech zapali we mnie Bóg serce czyste i odnowi we wnętrzu moim ducha prawego. + Niech Duch Święty pobudzi mnie do nawrócenia i utwierdzi w pokucie, + abym przebywając w nieustannej modlitwie duszy i serca, + do ostatniej sekundy życia mego na ziemi, + wychwalał z Tobą Boży Majestat, + aby potem śpiewać ze Świętymi w Rajskich Przybytkach przez wieki wieków. Amen.

    * * *

    Sobota

    Моdlitwa do św. Archanioła Jehudiela

    O wielki Arcystrategu Boży Jehudielu! + Tyś jest najgorliwszym obrońcą Chwały Bożej! + Pobudzasz serca ludzi do oddawania czci Przenajświętszej Trójcy: + Ojca, Syna i Przenajświętszego Ducha. + Pobudź i mnie leniwego, żyjącego w przekleństwie grzechu. + Ubłagaj Majestat Boży o przebaczenie wszystkich przewinień moich + i napełnij mą duszę skruchą, a serce pokorą, + obdarz mnie darem łez za grzechy moje i łaską ich odpuszczenia po szczerym ich wyznaniu w Bożej obecności. + Niech przez Twoje święte modlitwy, Boży Archaniele Jehudielu, + wybawi mnie Bóg od męki wiecznej i złych wrogów moich, + teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

    * * *

    Niedziela

    Моdlitwa do św. Archanioła Berachiela

    O wielki Arcystrategu Boży Berachielu! + Ty stoisz z siedmioma innymi Duchami przed Tronem Majestatu Bożego + i od niego przynosisz błogosławieństwo Przenajświętszej Trójcy do domów sług Bożych. + Wybłagaj u Boga błogosławieństwo i wszelką łaskę dla naszego domu (wsi, miasta, kraju), + naszych zwierząt, pól i całego dobytku. + Niech nas błogosławi Bóg z Syjonu, ze Świętej Góry Swojej, + niech rozmnoży zwierzęta, niech ześle urodzaj płodów ziemi, + niech napełni nas zdrowiem i wynagrodzi zbawieniem, + abyśmy po śmierci stali się godnymi Królestwa Niebieskiego, + i przebywali ze wszystkimi świętymi, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

    * * *

  • Święta Prawosławne

  • Gdy chrzczony byłeś, Chryste, w wodach Jordanu, objawione zostało uwielbienie Trójcy. Rodzica bowiem głos świadczył o Tobie, nazywając Cię Synem umiłowanym, Duch zaś w postaci gołębia potwierdził prawdziwość tych słów. Chryste Boże, Który Objawiłeś się i świat oświeciłeś, chwała Tobie!

    Troparion, ton 1